http://www.efakt.pl/Ziemkiewicz-Panstwo-polskie-sie-rozpada,artykuly,...
"Niedawno zadzwonil do mnie podlamany znajomy rolnik z Dolnego Slaska, z
okolic dotknietych niedawno powodzia. W swoim czasie obiecywano
powodzianom zlote gory, a zwlaszcza „kleskowe”, preferencyjne
kredyty na
odbudowe zniszczonych gospodarstw. I moj rozmowca dostal taki kredyt, a
jakze − na papierze, z podpisem samego wojewody. Tylko ze w banku
powiedziano mu, ze pieniadze, owszem, beda, jak dobrze pojdzie, to za
pol roku, a jak gorzej, to sie zobaczy kiedy − a na razie niech sobie
radzi sam.
Istnieja dwa wyjasnienia tego stanu rzeczy − zle i jeszcze gorsze.
Osobiscie sklaniam sie ku temu drugiemu.
Wyjasnienie zle jest takie, ze rzad PO-PSL po prostu najbezczelniej nas
okrada. Jak pisal jeden z klasykow liberalizmu, nie ma takiej podlosci,
do ktorej nie posunie sie rzad, ktoremu brakuje pieniedzy − a temu
rzadowi pieniedzy brakuje rozpaczliwie. Wbrew powszechnie uprawianej
propagandzie sukcesu, budzet panstwa jest w stanie zapasci i na dluzsza
mete nie da sie tego ukryc ksiegowymi sztuczkami ministra Rostowskiego;
rzad laszczy sie zatem na kazdy grosz, ktory moze podgrandzic
obywatelom, odwlekajac do oporu nalezne wyplaty i zarabiajac w tym
czasie na odsetkach od bezprawnie przetrzymywanych pieniedzy.
Jesli tak jest, to jest xle. Ale, jak powiedzialem, obawiam sie, ze mamy
do czynienia z czyms jeszcze gorszym. Przewleklosc dzialania
administracji, nieudolnosc urzedow, ich nie wywiazywanie sie z
obowiazkow moga nie byc efektem zamierzonego dzialania, ale objawem
postepujacego rozkladu panstwa. Urzedy nie wypelniaja swych funkcji, bo
nie sa w stanie ich wypelniac − od lat przeciez traktowane sa jako
polityczny lup, obsadzane zupelnie niekompetentnymi kolesiami i
czlonkami rodzin politykow wszystkich szczebli, rozdyma sie ich
struktury bez sensu, aby rozmnozyc liczbe przeznaczonych na to stolkow,
a w doborze kadry kierowniczej obowiazuje selekcja negatywna.
Niewydolnosc urzedow idzie zreszta w parze z degrengolada wszystkich
agend panstwa. Policzmy chocby, o ile dluzej trzeba w panstwowej sluzbie
zdrowia czekac na wizyte u specjalisty dzis niz dwa lata temu, i to mimo
faktu, iz coraz wiecej Polakow macha na NFZ-owskie dziadostwo reka i
leczy sie prywatnie.
Panstwo polskie po prostu sie rozklada, rozpada. Rzad umiejetnie ukrywa
to pijarowskimi sztuczkami, w czym pomagaja mu jak moga propagandysci
establishmentowych mediow, jak ongi peerelowscy „ozdabiacze i
ornamentatorzy”, o ktorych pisal w pieknym wierszu Zbigniew Herbert. Ale
doswiadczenie uczy, ze choc Polakow oszukac latwo, to nie sposob tego
robic w nieskonczonosc."